ilustracja: Thomas Fuchs
Ciotka Mirian ma swoje bóle oraz dolegliwości i jako kochająca ciocia nie chce, bym skończył w jeszcze gorszym stanie niż ona. Założę się, że Ty też masz taką ciocię Mirian, członka rodziny, przyjaciela lub współpracownika, który zawsze narzeka, że bieganie źle wpływa na kolana, biodra i plecy. Być może nawet też się o to martwisz. Wszyscy znamy przecież byłych biegaczy, którzy zostali zmuszeni do zmiany dyscypliny – zostali pływakami lub kolarzami, albo po prostu ograniczyli ruch do spacerów po galeriach handlowych. Czy czeka nas taka sama przyszłość?
Logika, która stoi za tym czarnym scenariuszem, może wydawać się przekonująca. Twój samochód w końcu się zepsuje, nawet jeżeli to jest Volvo. Tak samo szczoteczka do zębów i buty do biegania – w którymś momencie trzeba je będzie wymienić. Masz tego świadomość i zaplanowałeś ten wydatek w swoim budżecie. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że pomysł wymieniania części ciała nie wydaje Ci się tak oczywisty.
Najmocniejszym dowodem na to, że bieganie nie skaże Cię na życie w bólu i artretyzmie, jest wciąż trwające badanie prowadzone przez Fifty Plus Runner's Association ("Stowarzyszenie biegaczy po pięćdziesiątce"). Rozpoczęto je w 1984 roku, kiedy wszyscy uczestniczący w nim biegacze byli po pięćdziesiątce, a następnie co 5 lat aktualizowano dane. Obecnie wielu z badanych ma po 60, 70, a nawet więcej lat.
Ostatnie wyniki opublikowano we wrześniu 2008 roku w periodyku "Arthritis Research & Therapy" pod tytułem "Ćwiczenia aerobowe i ich wpływ na bóle mięśniowo-szkieletowe u starszych osób: obserwacje z 14-letniej perspektywy". W artykule porównano biegaczy, którzy biegali tygodniowo średnio około 40 km, do grupy kontrolnej stworzonej z osób biegających średnio około 3 km w tygodniu. Autorzy zanotowali, że wielu obserwatorów spodziewało się złych wyników u starszych biegaczy.
"Jeśli bieganie stwarza uszkodzenia poprzez akumulowanie urazów, to biegacze dziesięciokrotnie bardziej na nie narażeni powinni po jakimś czasie cierpieć z powodu zwiększonego bólu" – napisano w badaniu. Tak, to racja – oto w skrócie argumentacja cioci Mirian. Kłopot tylko w tym, że wydaje się bezpodstawna, prawdopodobnie z tych biomechanicznych powodów, o których wcześniej wspominałem. Główna konkluzja badania brzmi: doświadczeni biegacze cierpieli na bóle mięśniowo-szkieletowe o 25% rzadziej niż grupa kontrolna.
Dr Bonnie Bruce, kierująca badaniami, jest nie tylko lekarzem, ale również certyfikowanym dietetykiem oraz maratończykiem. Dzwonię do niej, żeby wyjaśnić, dlaczego zdecydowała się mierzyć subiektywny czynnik, jakim jest ból, a nie coś bardziej obiektywnego, fizycznego – jak zwężanie przestrzeni stawowych. "Pomyśl o tym – mówi dr Bruce. – Kiedy Cię boli, nie możesz być aktywny, efektywnie pracować ani cieszyć się bujnym życiem towarzyskim. Ból jest ważny, ponieważ wpływa na wszystkie aspekty życia".
Po chwili omawiamy szeroko rozpowszechnioną, mylną opinię, że energiczne ćwiczenia fizyczne, zwłaszcza bieganie, w nieunikniony sposób prowadzą do problemów ze stawami. Według dr Bruce to przekonanie bierze się stąd, że bieganie było często stosowane jako kara. "W ten sposób karał was nauczyciel WF, jeśli nie potrafiliście zachować się na zajęciach" – mówi. Ów stereotyp mógłby się zmienić, gdyby badacze potrafili wyjaśnić, dlaczego bieganie oraz inne intensywne ćwiczenia nie muszą powodować bólu stawów.
Niestety, niewielu lekarzy chce się tego podjąć. Dr Bruce z pewnością nie jest jednym z nich. Tłumaczy, że jej badania odkrywają jedynie pewne trendy, a nie powiązania pomiędzy nimi. Mimo to podaje kilka możliwych wytłumaczeń: endorfiny, mniej urazów mięśniowych oraz wyższy próg odczuwania bólu, który mogą wyrobić w sobie biegacze. W opracowaniu stworzonym przez Arthritis Foundation znajduje się odpowiedź sformułowana bardziej bezpośrednio: "Im silniejsze są mięśnie i tkanki wokół stawów, tym lepiej są one wspierane i chronione. Jeśli nie ćwiczysz, Twoje mięśnie stają się mniejsze i słabsze".
"To badanie wygląda bardzo sensownie. Ludzie, którzy cierpią na bóle stawów, wyobrażają sobie, że biegacze muszą mieć jeszcze gorzej. Dysponujemy jednak mocnymi danymi potwierdzającymi, że bieganie nie powoduje artretyzmu" – odpowiada bez wahania. Patience White kontynuuje i opowiada, że główną przyczyną wzrostu zachorowań na artretyzm jest otyłość. Biegacze zaś pomagają sobie bardzo już poprzez utrzymywanie odpowiedniej wagi ciała. "Poza tym mięśnie biegających są silne i równomiernie rozwinięte, co również pomaga stawom" – dodaje.
Taka opinia to muzyka dla moich uszu. Oczywiście, upłynie dużo czasu, zanim nam, biegaczom, uda się przekonać sceptyków, że nie jesteśmy skazani na piekielny ból i artretyzm. Nie traćcie jednak nadziei, nadchodzi lepszy czas. Środowisko medyczne powoli zaczyna akceptować fakt, że bieganie ma dobry wpływ na stawy, podobnie jak na serce. Poza tym wciąż rośnie liczba dowodów na poparcie tej tezy. Pamiętaj tylko, że nie usprawiedliwia to uporczywego i forsownego biegania na długich dystansach, kiedy boli Cię tak, że musisz garściami łykać środki przeciwbólowe. Za to regularne, średnio intensywne, wolne od bólu bieganie? Oczywiście, jak najbardziej!
Dlatego wskocz w dres, wyjdź na dwór i po prostu ciesz się biegiem. Nieważne, co ma na ten temat do powiedzenia Twoja ciocia.
Kobiety nieaktywne - 70.6%
Mężczyźni aktywni - 17.6%
Mężczyźni nieaktywni - 41.1%
*Na podstawie Arthritis Research & Therapy, wrzesień 2005, "Wpływ ćwiczeń aerobowych
na bóle mięśniowo-szkieletowe u osób starszych – badanie 14-letnie"
Zamów prenumeratę Runner's World - dostaniesz 6 numerów w cenie 4!